Na jakich instrumentach najchętniej MuZyKuJą twórczy fenomenalnie

29/9/2016 [Informacje o Yamaha]


 

 

Niejednokrotnie mieliśmy przyjemność zapraszać Was do zapoznania się z testami naszych instrumentów na stronie muzykuj.com. Obiektywizm oraz oddanie najdrobniejszych szczegółów w opisach, filmach czy zamieszczanych próbkach czyni testy wysokiej jakości prezentacjami multimedialnymi, umożliwiającym polskim muzykom relatywnie dokładne poznanie instrumentów za pośrednictwem strony internetowej. Zarówno z uwagi na swoją użyteczność jak również dzięki wysokiemu poziomowi, wykazującemu tendencję gradacji, muzykuj.com zasługuje na uznanie całej branży muzycznej: od użytkowników, poprzez dystrybutorów, aż po producentów instrumentów.

 

Tym razem muzykuj.com zachwyca nas publikacją przedstawiającą Wojtka Olszaka od dawna współpracującego z firmą YAMAHA. Ciekawa, ocierająca się o astrologię, czasami wręcz niesamowita historia, zupełnie naturalnie ukazuje fascynacje takimi instrumentami, które magicznie potrafią zainspirować od pierwszych dźwięków, aż po…trudno przewidzieć ile pokoleń przyszłych słuchaczy

 

 

 

 

Wojtek Olszak


Ur. 7 listopada 1976, w Ciechanowie. Producent muzyczny, kompozytor, aranżer, muzyk sesyjny, pianista, klawiszowiec i realizator dźwięku.

 

W 1984 roku rozpoczął edukację muzyczną w Państwowej Szkole Muzycznej I i II stopnia w Olsztynie w klasie fortepianu. W tym czasie zaczął także zajmować się muzyką rozrywkową, koncertując regularnie od 1985 roku. 20 sierpnia 1986 roku debiutował na antenie radiowej „Trójki” w audycji Jerzego Kordowicza – „Studio Nagrań” – prezentując własne kompozycje.

 

Naukę kontynuował od 1987 roku w Państwowej Szkole Muzycznej I stopnia w Warszawie, a potem w Państwowej Szkole Muzycznej II stopnia im. Fryderyka Chopina w Warszawie przy ul. Bednarskiej w klasie fortepianu prof. Teresy Manasterskiej i prof. Pawła Skrzypka, w klasie improwizacji klasycznej prof. Szábolcs’a Esztényi oraz w klasie fortepianu jazzowego Andrzeja Jagodzińskiego, harmonii jazzowej Andrzeja Trzaskowskiego i w Big-Bandzie Jana „Ptaszyna” Wróblewskiego.W 1991 roku był jednym z założycieli Big Bandu im. F. Chopina, z którego w 1992 roku powstał zespół Woobie Doobie – w swym pierwotnym składzie z Michałem Dąbrówką i Karimem Martusewiczem. W 1992 został liderem supergrupy Woobie Doobie – w jej skład weszli znakomici muzycy, którzy wkrótce stali się jednymi z najbardziej rozchwytywanych muzyków sesyjnych: Michał Grymuza, Wojtek Pilichowski, Michał Dąbrówka, Mariusz „Fazi” Mielczarek i Marcin Nowakowski.

 

Od 1993 roku rozpoczął współpracę z Edytą Górniak, co zaowocowało nagranym przez muzyków Woobie Doobie multiplatynowym albumem „Dotyk”, którego był producentem (wraz z Rafałem Paczkowskim). Olszak był także kompozytorem jej utworów oraz kierownikiem muzycznym składu koncertowego. Mając zaledwie 17 lat, jako pierwszy w Polsce podpisał umowę producencką z dużą wytwórnią fonograficzną. Od 1994 roku rozpoczął regularną pracę jako producent i muzyk sesyjny, nagrywając do dnia dzisiejszego kilkaset płyt. W tym samym roku założył firmę fonograficzną Olszak Records, której nakładem ukazał się debiutancki krążek Woobie Doobie – The Album.


- Często grasz na klawiszach perkusję?

 

Tak, bardzo często. Nawet w tym moim pakiecie brzmień - Motif 10th Anniversary Pack - przygotowałem specjalny set perkusyjny z moją  mapą. A robiąc aranże nie programuję sobie bębnów rysując klocki MIDI myszką, tylko zawsze gram je z łapy.

- Jak to się stało, że zacząłeś interesować się  instrumentami elektronicznymi?

 

Od najmłodszych lat interesowałem się  muzyką. Co prawda bardziej muzyką rozrywkową niż  klasyczną, chociaż wiadomo, że w szkołach muzycznych wiedzie prym edukacja klasyczna. Natomiast od zawsze uwielbiałem słuchać muzyki. Każdej! Miałem też w młodym wieku okres wielkiej fascynacji muzyką  elektroniczną, znałem na pamięć wszystkie płyty Jean Michel Jarre'a i poznałem całą klasykę gatunku. Stąd wzięły się u mnie syntezatory, choć początki nie były łatwe. To były takie czasy w komunistycznej Polsce, że nie było dostępu w sklepach do żadnych instrumentów klawiszowych. Ja chodziłem wtedy do szkoły muzycznej w Olsztynie i jakimś  zupełnym cudem w Olsztynie "trafił" się znajomy profesjonalny muzyk, który jeździł do RFN'u na "chałtury". Przywoził stamtąd różne nowe syntezatory, a ponieważ  niezbyt się  na nich znał, więc - co ciekawe - zostawiał mi je na tydzień, lub dwa, żebym je "rozpracował". Później przychodził do mnie, a ja mu pokazywałem: žtu trzeba nacisnąć to, a tu tamto”. Miałem wtedy 8 lat. Pamiętam dokładnie moment, gdy przywiózł Yamahę  DX7. To odmieniło całe moje życie!

- Programowałeś  Yamahę  DX7?

 

Tak. Nauczyłem się  ją obsługiwać i trochę  programować. To było zabawne, bo ten człowiek miał wtedy ponad 40 lat, a ja 8, więc gdy pukał do nas do drzwi, otwierała moja mama, a on mówił: „Dzień dobry! Czy jest Wojtek?” (śmiech) - trzymając stertę książek - jakichśżnych instrukcji, a ja mu wtedy pomagałem to wszystko rozgryźć. To było fajne, bo dzięki temu miałem dostęp do instrumentów z najwyższej półki, na które wtedy nie było nas w ogóle stać. Pamiętam do dziś, że wtedy średnia pensja w Polsce to było 8-10 dolarów miesięcznie i tyle zarabiał mój ojciec. DX7 kosztował wtedy 1995 dolarów…

 

 

- O co chodziło z tą przepowiednią odnośnie Yamahy? 

 

Mój ojciec był plastykiem - malował, rzeźbił. Miał znajomego rzeźbiarza, który posiadał zdolność widzenia aury człowieka, a także przepowiadał przyszłość. Brzmi to całkiem nieprawdopodobnie, ale wtedy ojciec mu siężalił, że ta Yamaha to jest tak drogi instrument, że nigdy w życiu go nie kupimy. Człowiek ten powiedział, żebym się  zupełnie nie martwił, bo kiedyś Yamaha sama przyjdzie do mnie. To bardzo było dziwne. Ojciec pewnie go uważał za kompletnego wariata (śmiech), ale już niecałe 5 lat później, po upadku komunizmu, gdy mieszkaliśmy już w Warszawie i założyłem wraz z kolegami w szkole na Bednarskiej pierwszy skład Woobie Doobie, zgłosiła się firma Yamaha i… zaproponowała nam współpracę...




- Na koncerty zawsze zabierasz… kiedyś była to Yamaha SY99.

 

- Tak! Przez wiele lat ją woziłem. Świetny instrument. Na trasie z Edytą Górniakwoziłem też prawdziwego Rhodesa, ale zaczął się powoli sypać podróżując polskimi drogami, więc jest to troszkę niebezpieczne (śmiech). Dlatego uważam, że na koncerty warto mieć nowe instrumenty. One zawsze zadziałają na scenie, a taki 40 letni staruszek może nie wytrzymać trudów przewozowych. Nie chodzi mi tutaj o to, by mieć jakieś najnowsze modele. Chodzi raczej o w miarę świeży sprzęt, który będzie niezawodny. Zwykle mam dwie klawiatury, bo mam tak podzielone setupy brzmieniowe, że zazwyczaj dolna klawiatura to są podstawowe barwy fortepianowe, a górna to sprawy syntezatorowe. Przez wiele lat woziłem właśnie SY99, jeszcze na trasach z Natalią Kukulską. Podczas koncertów z Kasią Kowalską na dole miałem Yamahę P120, w której jest tylko kilka soundów fortepianowych, piano elektryczne i nic więcej. Na górze miałem wtedy Motifa ES8. Później P120 zamieniłem na S90ES, ale i tak używałem z niej w zasadzie tylko brzmień fortepianowych. Teraz na koncertach z Wojtkiem Pilichowskim mam czarnego Motifa XF8, a na górę zabieram albo starą Yamahę DX100, albo Reface CS - bo potrzebuje sporo brzmień leadowych. Na koncertach Woobie Doobie dotychczas używałem dwóch Motifów XF8, czarnego i białego (śmiech) - gdzie na każdym z nich mam podzielone klawiatury na wiele stref, a i też potrzebuję mieć do tego bandu dwie identyczne klawiatury fortepianowe. Teraz jestem w trakcie programowania nowego Montage 8, którego pewnie zaraz będę zabierał na wszystkie koncerty, ze wszystkimi artystami - bo jest znakomity! Używam też sporadycznie keytara Yamaha KX5, a na koncertach z Lady Pank np. fortepianu Yamaha AvantGrand N3 (śmiech), więc to co zabieram na koncerty uzależnione jest tylko od potrzeb, stylistyki i repertuaru.




 

Eric Marienthal, Nathan East, Simon Phillips, Tommy Aldridge, Billy Sheehan czy Michał Urbaniak, który powiedział kiedyś: „Zawsze gdy słyszę w Polsce jakąś ciekawą i dobrą muzykę, to potem okazuje się, że robił ją Wojtek Olszak”.

 

Zaprezentowaliśmy Wam tylko fragmenty wywiadu z Wojtkiem Olszakiem. Na muzykuj.com znajdziecie całość wywiadu oraz wiele innych, pożytecznych informacji.

 

 

 

 

 

Początek strony